Po prawie dwóch tygodniach intensywnej nauki w Stanach Zjednoczonych wylądowaliśmy na Okęciu. Głównym celem podróży za ocean był udział w szkoleniach dwóch absolutnie światowej klasy traderów, mowa o Steve Nisson i Joe DiNapoli.
Jak było? Co najmilej wspominamy? Dlaczego najdroższe szkolenie w jakim brałem udział było zarazem najtańszym? O tym i wielu innych sprawach postaram się opowiedzieć w tym numerze newslettera.
Na początek dwa pamiątkowe zdjęcia...
Basia, Bartek i Steve Nison podczas szkolenia "Candlestick Essentials & Beyond"
Łukasz i Niesamowity Joe DiNapoli podczas prywatnego coachingu giełdowego
Na naszą wyprawę wybraliśmy się z połową załogi - Ja, Basia i Bartek Strączak. Szczerze mówiąc nie liczyłem na wielkie cuda, jeżeli chodzi o naukę w USA, bardziej ciekawiło mnie to, jak to robią najlepsi. W swojej podróży zaliczyliśmy Atlantę, by odbyć szkolenie podstawowe i zaawansowane ze Steve Nisonem.
Dalej - czysto rekreacyjnie - Nowy Jork i Boston, by spotkać się z Joe DiNapoli. Jakie są Stany Zjednoczone niektórzy z Was wiedzą, jedno jest pewne – odwiedzając rózne kraje po raz kolejny przekonałem się, że Polska jest idealnym miejscem do życia i prowadzenia biznesu i to właśnie z naszym krajem wiążę - przynajmniej narazie - swoją przyszłość. Niechaj ta osobista dygresja będzie puentą doświadczeń osobistych z tym krajem.
Nasze wrażenia po odbytych szkoleniach...
O tym kim jest Steve Nison można przeczytać więcej na niedawno uruchomionej platformie informacyjnej - pod adresem: http://gielda.org/?f=steve_nison.html. Znajdziesz tam także szereg artykułów, którch autorami są absolwenci naszego szkolenia Zawód Inwestor Giełdowy, naprawdę warto!
Steve Nison jest autorem książki "Świece i inne japońskie techniki analizowania wykresów", jedynej dotychczas sensownej pozycji dotyczącej tematu świec japońskich. Owa książka została wydana w 1996 r. i jak się okazało podczas szkolenia jest już dinozaurem z epoki kamienia łupanego, dlaczego? Sam autor (S. Nison) twierdzi, że wiele się zmieniło - pojawiły się nowe odkrycia, doświadczenia - od czasu wydania tej książki, nadal jest tam wiele ciekawych informacji, aczkolwiek jej lektura nie daje pełnej wiedzy z zakresu inwestowania.
Jaki jest Steve Nison? Ekscentryczny, zabawny, precyzyjny, oczekujący na ciągłe pytania, jest po prostu mistrzem w swojej dziedzinie. Tak się składa, że w Stanach Zjednoczonych analiza wykresów za pomocą świec jest jedną z najpopularniejszych i najskuteczniejszych metod analizy wykresów.
Inwestujący samodzielnie Amerykanin nie potrafi sobie wyobrazić jak mógłby to zrobić bez tej techniki. Cóż, spędziliśmy z Stevem dwa dni szkoleniowe i dwa wieczory zgłębiając kolejne tajniki.
Dziś mogę powiedzieć, że przywieźliśmy do kraju wiedzę i umiejętności unikalne na skalę światową. Przy okazji, jak się dowiedzieliśmy od Paula Siegela fantastycznego człowieka i managera Stevego Nisona, byliśmy pierwszymi Polakami na jego szkoleniu! Nie wiem czy się cieszyć czy płakać, bo to świadczy o tym jaki poziom tradingu i chęci rozwoju jest obecny dookoła, inni uczą świec nie widząc nawet na oczy autorytetu, który zajmuje się tym tematem od ponad 20 lat!
Tak czy inaczej jesteśmy bardzo zadowoloeni z tego treningu, bo nauczyliśmy się:
Przekonaliśmy się, że posiadamy także wiedzę z tego tematu, której nie ma sam Pan Nison, a która jest wynikiem naszego doświadczenia, badań i odkryć. Na prawdę świetne szkolenie! Szczerze polecam, wiedza z tego zakresu układa się bardzo ładnie w głowie. Całość ułatwia wiele ćwiczeń przez jakie trzeba przejść.
Po kilku dniach zawitaliśmy w kolejne miejsce...
Tylko My i Joe oraz setki - jak nie tysiące - wykresów... Kim jest i jaki jest? Do tej pory nie wiem... Ekstrawagancki, nieobliczalny, sympatyczny, wyrafinowany, milioner łamiący wszelkie zasady i steoretypy. Człowiek nie cierpiący stwierdzenia "Ale", jak mu powiedziałem "ale" dostałem ripostę "żadnych ale!!" i miał zupełną rację, bo całkowicie rozwiewa wszelkie wątpliwości.
Przy okazji chcę rozwiać jeden z mitów. Większość "Znawców" twierdzi, że najlepsi inwestorzy na świecie osiągają rezultaty rzędu maks. zwrotu 15% w skali roku. Gdy śmiałem kiedyś na jednym z for internetowych stwierdzić, że można znacznie więcej, zostałem wyśmiany i wyzwany od oszustów. Cóż drodzy Państwo, na moich oczach Joe DiNapoli pokazywał historię swoich transakcji (długą) jak i inwestował na żywo, efekt był znaaaacznie lepszy niż 15% - mamy więc mit rozwiany.
Sam sposób nauczania przez Joe jest bardzo inspirujący. Uczy tylko na zasadzie ćwiczeń i konforntacji na żywym rynku. Bardzo umiejętnie przez cały coaching kierował nas w odpowiednim kierunku, byśmy byli jeszcze lepszymi traderami. Metody jakie prezentował oraz techniki jakie przekazał spowodowały, że było to najlepsze i zarazem najtańsze szkolenie w jakim brałem udział! Chodzi oczywiście stosunek jakości do ceny.
Na naszym rynku można znaleźć książkę Joe, która dotyczy jego poziomów. Jak się okazało jej tłumaczenie w wielu momentach jest bardzo błędne, zasypaliśmy Joe różnymi pytaniami wychwytując błędy, jak się okazało bardzo słuszne.
Czego nas nauczył Joe? Bardzo wielu kwestii które o zgrozo są kluczowe przy zyskownym inwestowaniu, a o których wogóle się nie mówi! Jest tego tak wiele, że bez sensu jest wszystko opisywać. Wspomnę tylko o jednym, są takie sytuacje na rynku giełdowym gdzie wszystkim specjalistom wydaje się, że to już koniec spadków czy wzrostów, a okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. Są to momenty kiedy wielcy gracze jak: banki, fundusze I inne instytucje finansowe robią tzw. Skok na kasę inwestorów indywidualnych, takich jak my.
Joe nauczył nas jak bardzo precyzyjnie rozpoznawać takie momenty i jak dołączyć do tego pąciagu zysków. Pokazał nam także narzędzie, które ze sporym wyprzedzeniem wskazują optymalny moment wejścia na rynek i wyjścia z zyskiem.
Podsumowując obydwa szkolenia, były świetne i bardzo wiele nas nauczyły. Bogatsi o nową wiedze i doświadczenia już zmodyfikowaliśmy niektóre elementy naszego treningu, dodaliśmy także wiele nowych technik, dzięki temu mamy pełny spokój wewnętrzny, co do tego co oferujemy.
Pozdrawiam serdecznie i Dziękuję za uwagę.
Łukasz Milewski